-Czy co zrobię?
-Czy się ze mną umówisz, bardzo mi się spodobałaś.....Wiesz? -zapytał niepewny Mario.
-Przecież ja wykrzyczałam Ci w twarz, że jesteś dupkiem,a ty chcesz.....
-Chcę.Bardzo.
-Jak mam z Tobą gdziekolwiek iść, skoro nienawidzę całych Niemiec?
-O nic się nie martw. Po prostu się zgódź.
-W sumie nie mam nić do stracenia, dobrze Mario.
-Idziemy?
-Idziemy?
Pożegnałam się z Manu i razem z Goetze poszliśmy uliczkami niemieckiego miasta. Patrząc na wszystkie bawarskie sklepiki i uliczki miałam coraz większe wrażenie, że zrobiłam wielką głupotę umawiając się z Mario.
Początkowo gdy na niego patrzyłam widziałam w nim kawał faszystowskiego chłopa. Nie mogłam patrzeć mu prosto w oczy- nie mogłam zakochać się w Niemcu. Chodziliśmy po różnych sklepach, parkach, jednak w żadnym w tych miejsc nie czułam się dobrze.
Liczyłam, że pomimo mojego oschłego zachowania Mario pomoże mi zmienić zdanie na temat tego kraju.
Zawsze chciałam poczuć się w Niemczech jak w domu,jednakże nigdy nie mogłam się tam odnaleźć.
W pewnej chwili bawarczyk zawołał mnie siedząc na małej huśtaweczce. Podeszłam i usiadłam obok niego.
Miałam dziwne wrażenie, jakbym kiedyś już tu była, i miałam rację.
Gdy byłam malutka i mama jeszcze żyła przychodziłam na ten placyk.
Nagle wszystko stało się dla mnie jasne.
Nie mogłam się tu odnaleźć po stracie mamy. A cały ten kraj kojarzył mi się tylko ze śmiercią i ogromnym smutkiem.
Szybko chwyciłam za sznurki od huśtwaki i zaczęłam kołysać nogami.
Przypomniały mi się wszystkie dobre wspomnienia związane z Niemcami.
Przez chwilę zapomniałam o wszystkich złych rzeczach,które mnie tu spotkałały i próbowałam wydobyć z mojej głowy te dobre wspomnienia.
-Czyżby coś Ci się tutaj spodobało? - zapytał szczęśliwy Mario.
-Wiesz co, chyba tak. -stwierdziłam wesoło patrząc na twarz chłopaka.
I stało się, miałam nie patrzeć na jego oczy, a jednak to zrobiłam.
-Powiedz mi,oczywiście jeżeli mogę zapytać,czy stało się coś takiego, przez co uciekłaś do Lizbony? -zapytał chłopak.
-Mój tata znalazł sobie inną kobietę, i musiałam jechać z nim. Moja mama została tutaj. Kilka dni po naszym wyjeździe zmarła... -rzekłam.
Przyznałam mu się do wszystkiego. Musiałam komuś kiedyś to powiedzieć. W pewnym sensie poczułam się lepiej. Wyrzuciłam z siebie to wszystko co skrywałam głęboko w sobie przez kilka długich lat. Przez dość długi czas siedzieliśmy w ciszy, nie wiem czemu brunet się nie odzywał. Złapał mnie za rękę nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa.
-Przepraszam, że przeze mnie o wszystkim przypomniałaś sobie na nowo. Masz prawo wyzywać mnie od dupków..
-To nie jest twoja wina. Dzięki całej tej sytuacji wyrzuciłam to z siebie. W pewien sposób mi pomogłeś.
Chyba Ci zaufam. Dziękuję.
-Miałabyś ochotę jeszcze raz gdzieś ze mną wyskoczyć? -zapytał nieśmiało Goetze.
-Jak? Że teraz?! - odrzekłam zdziwiona.
-Miałem zamiar iść na parapetówkę u Bastiana. Chciałem, żebyś poszła ze mną...
-Dobrze, ale....boję się.
-Nie ma czego, chodź.
Gdy szliśmy do Bastiana czułam się bardzo dziwnie. Dopiero co zaczęłam w pewien sposób respectować Mario, a on już mnie gdzieś ciąga. Obiecałam sobie, że postaram zmienić swoje nastawienie do niemieckiej społeczności. Rozmawialiśmy ze sobą o ewentualnym opuszczeniu imprezy, gdy któreś z nas poczuje się dość niezręcznie, lub strasznie.
Szliśmy całkiem długo, a cisza, która nastała między nami wydawała się wydłużać drogę.
Gdy trafiliśmy przed dom bawarskiego piłkarza Mario złapał mnie za rękę i weszliśmy.
W pomieszczeniu było wielu ludzi, nikt nie zwracał na nas uwagi, i z tego byłam zachwycona. Mogliśmy spokojnie zająć się pielęgnowaniem naszej świeżej znajomości. Rozmawialiśmy,poznałam go bardziej, i przez moją głowę przeszła myśł nie każdy Niemiec musi być głupi!!!
Moje zadowolenie, jak sama zdążyłam się przyzwyczaić,nie mogło trwać wiecznie.
Po dłuższej chwili rozmawiania dołączył do nas gospodarz-Bastian.
-Goetze, nie mówiłeś,że masz dziewczynę. I to taką śliczną.-rzucił Schweisteinger.
-To nie moja dziewczyna, tylko znajoma. -odparł rozdrażniony Mario.
-No właśnie, przecież ty nie miałbyś takiej ładnej laski, ani żadnej innej. -dodał do poprzedniej wypowiedzi Bastian.
-Laskę to może Ci pedał zrobić mój drogi.
-warknęłam.
-Widzę, że grasz ostro. Napij się, będzie Ci lepiej. Do Ciebie wrócę później. -rzekł gospodarz.
Bastian odszedł do reszty swoich gości, aby "oświecać" ich swoim blaskiem.
Mario poklepał mnie po plecach, rzucił tylko nie przejmuj się nim, i poszedł Po alkohol.
Z każdym kolejnym drinkiem coraz bardziej porzucałam moje zasady dotyczące zerkania w oczy Goetze.
Przyjmując kolejne promile coraz bardziej zatapiałam się w bawarczyku.
Atmosfera pijanych,rozbawionych ludzi coraz bardziej zaczęła mi się udzielać.
Nie mogłam powiedzieć niczego bez śmiania się. Nie tylko mi alkohol zbyt mocno uderzył do głowy, Mario i reszta gości dawno nie mogła stać z nietrzeźwości. Coraz bardziej zalewaliśmy się trunkami, i coraz mniej panowaliśmy nad naszymi czynami.
Gdy Mario mnie objął nawet nie postanowiłam stawiać oporu.
Usiadłam na jego kolanach i wtuliłam się w jego duże ramiona.
Przeczesałam jego brązowe włosy i słuchałam jego szeptu,bardzo przyjemnego szeptu.
Kochana genialny rozdział *,*
OdpowiedzUsuń"Laskę to może ci pedał zrobić mój drogi" hahahaha Jezu umarłam !!!! Genialna jesteś :D
oj melo im się udało hehe :3
Z niecierpliwością czekam na kolejny urywek <3
Buziaczki :****
Coraz lepiej kochanie!
OdpowiedzUsuńNaprawdę super rozdział. Mario taki opiekuńczy, no po prostu cudnie! I nawet nie wiesz jak się cieszę z tego fragmentu o świ... Schweinsteigerze, oczywiście. Ty już wiesz dlaczego.
I naprawdę mi jej żal, z powodu śmierci mamy, bo w końcu to powinna być jedna z najważniejszych osób w naszym życiu. I bardzo dobrze, że tutaj tak przestawiłaś.
Dużo weny ;**
Już
OdpowiedzUsuńmnie masz! Jeden z najlepszych blogów jakie czytam i czytałam, a uwierz
jest ich sporo :* czekam na następny rozdział, wiem, Że będzie
cuuudowny! Życzę mnóstwo weny :* :p :)
Jest super....
OdpowiedzUsuńJuż mi się podoba....
Mam nadzieje że następny pojawi się jak najszybciej.... *___*
Już mi się podoba ten blog. <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :D
Boże ile ja czekałam na ten rozdział. Kiedy dodasz kolejny? Tak dokładnie co jaki czas będziesz dodawać rozdziały? Blog naprawdę zajebisty. Z OGROMNĄ NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA NEXTA!!!
OdpowiedzUsuńMarioo *.* chyba się zakochałam :D
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny! Uśmiałam się przy nim do łez! 😂
Czekam na kolejny, oby jak najszybciej. Weny! ❤
Oooo... jakie tutaj dzieła się tworzą. :D
OdpowiedzUsuńCieszę się, że tutaj zajrzałam. ;)
Nasza bohaterka ma naprawdę wielkie uprzedzenie do Niemców... Nie jest to normalne, ponieważ przy nawiązywaniu nowych znajomości nie powinniśmy patrzeć na pochodzenie czy inne czynniki, ale na tą jedyną, konkretną osobę. Jednakże to uprzedzenie sprawia, że jest wyjątkowa.
Bardzo podobają mi się wykreowane przez Ciebie postaci. Mario jest taki uroczy... Nie dziwię się, że Anita tak często spogląda w jego tęczówki. ;)
Czekam na więcej, jeśli możesz - informuj. ♥
Buziaki! :*